W Polsce pozostało niewiele śladów po jej żydowskich obywatelach. Procentowo niewiele – wojna zniszczyła ślady wspólnej, historycznej obecności; później sami Polacy nie przywiązywali wagi do przeszłości – i czasem celowo, często przez przypadek – demolowali judaistyczne pamiątki.
Pozostawały budynki, słynne, żydowskie kamienice, o które wciąż toczą się spory.
I synagogi – budynki sakralne, w jakim sensie architektonicznie związane z porządkiem budowania obowiązującym w kraju osiedlenia Żydów – lecz jednocześnie cały czas odrębne, inne.
Swoją innością przywodzące na myśl Orient, wschód, który przenikał na chłodną polską ziemię, i na swój sposób niepokoił.
Na terenie krakowskiego Kazimierza znajduje się siedem synagog: Stara, Remuh Kupa (od kupat, kasy miejskiej), Izaaka, Wysoka, Poppera i Tempel. Przed drugą wojną w Krakowie można było zliczyć około 300 domów modlitwy wyznawców judaizmu, zarówno murowanych bożnic wolnostojących, jak i przeznaczonych na religijne skupienie pomieszczeń, mieszczących się w prywatnych domach Izraelitów.
Gdy porównać chociaż praski Josefstadt, to kazimierskie judaika prezentują się bardzo ubogo – ale jest to w zasadzie wszystko, co materialnie pozostało po naszych współobywatelach. Oraz pamięć, i historia, o której nie można zapominać. Bo jednolity kulturowo naród nie jest tworem możliwym – dlatego by nie budować w sobie obrazów wolnej od innych przeszłości Polski, proponuję architektoniczny spacer po krakowskim Kazimierzu Ktoś przecież musiał postawić te siedem synagog …
MŚ