Jak rzymski senator na Bani

O potędze Cesarstwa Rzymskiego przesądzały nie tylko drogi, nie tylko świetnie wyszkolona armia, ale również trafność decyzji, które zapadały… z pewnością nie w senacie. Rzymskie łaźnie były świadkami najważniejszych politycznych układów oraz wszelkiego rodzaju umów handlowych. Mało kto zdaje sobie sprawę, że dzisiejsze termy również stały się areną biznesowych rozmów.

W starożytnym Rzymie termami nazywano łaźnie publiczne, które oprócz basenów z zimną, ciepłą i gorącą wodą, oferowały również miejsca do wypoczynku oraz gabinety masażu. Relaks w takim kompleksie skłaniał niejednokrotnie do odważniejszych i bardziej kreatywnych decyzji. Poza tym dyskusje prowadzone w przyjemnej, kameralnej atmosferze pozwalały na zmniejszenie dystansu między rozmówcami i owocne dla obu stron negocjacje.

Restauracja, winiarnia, a może…

Wiedzą o tym dobrze wszyscy, którzy – spotykając się z kontrahentami lub klientami – wybierają miejsca zaciszne i w pewnym stopniu ekskluzywne. Pierwsze skojarzenie to oczywiście hotelowe restauracje lub winiarnie, ale dla wielu wciąż stanowią one zbyt pretensjonalne rozwiązanie.

Powoli staje się oczywiste, że pewne formuły zaczęły się wyczerpywać. Przedsiębiorcom zależy coraz bardziej na połączeniu wyjątkowości i luksusu. To zestawienie pozwala na stworzenie atmosfery elitarności – takiej, która mogła być udziałem osób decydujących o naprawdę istotnych sprawach.

Przestronne sale konferencyjne, eleganckie gabinety, nowoczesne biura nie posiadają jednego ważnego atrybutu – nie potrafią stworzyć kameralnej atmosfery, która czasami może zadecydować o wyniku spotkania. Wychodząc z tego założenia i nawiązując do rzymskich tradycji, uznaliśmy, że oddamy do dyspozycji swoich klientów miejsce, w którym można uczestniczyć w konferencji lub szkoleniu i równocześnie czerpać przyjemność z korzystania z sauny i jacuzzi – przyznaje Grzegorz Wróbel, prezes Termy Bania z Białki Tatrzańskiej.

Wyjątkowe spotkania na wyciągnięcie ręki

Jak się okazuje pomysł ten zyskał wielu zwolenników nie tylko wśród lokalnych polityków i biznesmenów, ale również wśród firm organizujących szkolenia i osób prywatnych.

O naszą strefę VIP – bo tak ją nazywamy – pytają osoby zainteresowane organizacją nieformalnych przyjęć i bankietów, a nawet młodzi narzeczeni planujący wieczory kawalerskie i panieńskie.  Jak zatem widać, nie tylko ludziom pokroju rzymskich senatorów bliskie są komfort i poczucie wyjątkowości – dodaje Grzegorz Wróbel.

Authors

Related posts

Top